Pierwsze zetknięcie z gwarną, rosyjską kulturą i rosyjskim bogactwem… Lenningrad zdobyty!!
Zawsze mogłam sobie tylko wyobrażać jak wygląda na co dzień życie w największym państwie świata. Po tym co zobaczyłam w Sankt Petersburgu nie dziwie się, że Rosjanie dbają tylko o swoje. Mogę z całą szczerością też przyznać, że nigdy w życiu nie miałam okazji zobaczyć piękniejszego miasta (poza Barceloną oczywiscie
). Może to wrażenie spotęgowane jest wielością zwiedzanych przez nas pałaców i bogactwem ich wnętrz. Oczywiście Barcelona jest miejscem mnie osobiście bliższym, ale jest to jedyne miasto, które w moich oczach przewyższa St. Petersburg. Tak czy inaczej skoro dawniej nazywany Lanningrad jest dawniejszą stolica wielkiego Imperium, musi też być miejscem zachwycającym…
Ciężką i długą podróż mieliśmy za sobą, gdy zostaliśmy zakwaterowani w hotelu ‘Moskwa’. Trwało to zaledwie kilka minut, bo do następnego odjazdu autobusu na wieczorne boat tour zostało tylko 20 minut. Tak więc bardzo szybko zaaklimatyzowałam się z towarzystwem mojej nowej współlokatorki, Jamie McLean z Kanady. Po 15 minutach spędzonych w hotelu nadszedł czas na spotkanie z wodami St. Petrsburga.
Kto by pomyślał, że Rosja może być tak piękna? Na pokładzie małej łodzi przywitano nas rosyjskim szampanem i czekoladkami. Pływaliśmy, popijając bąbelkowy napój oraz słuchając Christiny, naszego rosyjskiego guide’a. Śmieszne było, gdy ciągle przepraszała za to, ze musi opowiadać i opowiadać, chociaż wolałaby napić się z nami, ale taka jest jej rola. Powiedziała, że jeśli czulibyśmy się znudzeni to bardzo przeprasza i dla nas może skończyć- pewnie miała ochote na tego szampana :) Wielość świateł i pięknych wieczornych widoków sprawiała wrażenie uczestnictwa w planie filmowym. Okazuje się, że to nie jest ‘jakaś’ metropolia tylko jedno z najbardziej romantycznych miejsc na świecie. Ciężko było mi się przyznać przed sobą do tego, że tym miejscem jest Rosja. Jak Rosja może być piękna? Zawsze kojarzyła mi się z biedą, brudem, ulicznym gwarem i obdartymi kamienicami. Teraz miałam szanse się przekonać jak bardzo całe życie się myliłam. Znajdowałam się w osiemnastowiecznym, pałacowym miasteczku, które w tym momencie było miejscem naszego tu i teraz. Słysząc opowieści o dawnych czasach, gdy w prezencie na rocznicę ślubu budowano sobie mosty lub budowano pałace na wzór Wersalu, czułyśmy (siedząc z Jamie i moimi kolezankami z uczelni), że tamto życie było cenniejsze niż obecne. Z drugiej jednak strony nie było łatwym. Jak słyszeliśmy kobiety musiały zmieniać suknie 4 razy dziennie i nie wypadało użyć sukni więcej niż jeden raz. Rozmawiać i tańczyć należało tylko z wybranymi już wczensiej partnerami. Dawne zwyczaje nie miały jednak takiej siły oddziałwania na nas, turystów, jak to co mogliśmy zobaczyć na własne oczy przez szyby łodzi lub też w wietrznej aurze na rosyjskim deku. Były to prawdziwie romantyczne widoki z perspektywy kanałów St. Petersburga. Chciałabym mieć okazję doświadczenia tak filmowego wrażenia jeszcze raz w życiu. Niezapomniane.
Zmęczeni wróciliśmy ok. 21 do hotelu ‘Moskwa’, aby odespać jazdę autokarem przez Helsinki i inne zupełnie niepotrzebne zboczenia z trasy. Warte podzielenia się są tym razem nieco odmienne spostrzeżenia - żółta woda w kranach, ale również nieporównywalne do fińskich, studenckich ‘wygód’ łóżka. Dawno nie było tak miękko
Następny dzień to zwiedzanie oddalonego 40 minut drogi autobusem od centrum miasta Pałacu carycy Katarzyny. Nigdy nie miałam okazji poczuć się tak w czyimś pałacu (pomijając bardzo skromne w tym wypadku, polskie pałace), ale zostałam ugoszczona z niezwykłym rozmachem
Całość wizyty zajęła nam ponad 3 godziny, ale całe szczęście mimo bólu nog i zmęczenia mieliśmy okazję wstąpić również do największego pod względem wielkości ekspozycji muzeum na świecie – Hermitage.
Aby zwiedzić całośc, musiałabym zarezerwować sobie na to zupełnie osobny dzień – 3 piętra malarskich i rzeźbiarskich zakamarków. Słowem, raj dla koneserów
Wieczór spędzony z tanią rosyjską wódką, zaś dzień następny jeszcze bardziej różnorodny.





